Szalejąc za facetami – czyli powrót Bridget Jones.

Jakże często ludzie powtarzają słowa: „a w twoim wieku to już nie wypada!„. Nie wypada zakładać krótkich spódnic, zwiewnych sukienek, butów na obcasie, nie wypada wracać o 2 nad ranem z imprezy (w pewnym wieku nie wypada wręcz na imprezy chodzić!), podrywać facetów, udzielać się na portalach społecznościowych. Jednym zdaniem – w pewnym wieku wypada tylko usiąść i spokojnie czekać na śmierć.
Jest jednak w literaturze postać, która wymyka się wszelkim konwenansom i poglądom: Bridget Jones, którą każdy pamięta jako roztrzepaną trzydziestokilkulatkę, która nadużywała jednostek alkoholowych (nigdy nie wiedziałam jak się to oblicza) i desperacko szuka miłości (oczywiście w oparciu o naukowe pozycje, jak np. „Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus”).

Teraz Bridget powraca jako kobieta 51-letnia, matka dwójka dzieci, nieufna wobec współczesnych elektronicznych urządzeń, które na złość jej ciągle się psują. Jest także potencjalną posiadaczką wszy (dziecko w przedszkolu zobowiązuje) oraz 29-letniego kochasia, który umila jej noce.
A gdzie idealny Mark Darcy? Gdzie Daniel? Otóż tego zdradzić nie mogę, żeby nie psuć wam radości czytania, wspomnę jedynie, że dwie czy trzy łzy z ocząt mi spłynęły, kiedy wspominany był Darcy. Daniel natomiast pojawia się epizodycznie i zapewniam, że mimo wieku ani trochę nie zmądrzał (i nie przestał świntuszyć).
W trzeciej części przygód Jones, autorka „wtwittowała” ją do świata internetu. Bridget, próbując zmienić coś w swoim życiu, zakłada konto na Twitterze i z uporem maniaka, co dwie minuty sprawdza, czy ktoś nowy nie zaczął jej obserwować. Także jej dawni przyjaciele – Tom, Judith i Talitha są online a sama główna bohaterka nauczyła się nawet esemesować!
Bridget dorosła, ustatkowała się, lecz mimo to wciąż pozostała sobą. I wciąż paraduje w nieodpowiednich strojach , myli szminkę z lakierem do paznokci i nie przejmuje się tym, co inni o tym pomyślą. I tęskni za Markiem, bo niestety ta bajka nie skończyła się frazą: „i żyli długo i szczęśliwie.”

„Przepraszam, że jestem taką beznadziejną matką. Wybacz mi, proszę. Przepraszam, że spędziłam cztery tygodnie na czytaniu książek o randkowaniu i że stworzyłam fałszywą cybernetyczną wersję samej siebie, żeby złapał się na nią facet w lateksowej miniówie, i że denerwuję się wszystkim zamiast tylko tym, że Ciebie nie ma.”

Czy Bridget w średnim wieku dorównuje tej 35-letniej? Oczywiście, ze dorównuje a nawet ją przerasta! Nie jest idealną matką, zdarza jej się zaspać, krzyknąć na dzieci i mieć problemy w pomocą przy odrabianiu zadań syna. Nie potrafi dobrze gotować a jej kontakt z matką jest raczej sporadyczny. Ale jest w tym wszystkim prawdziwa i realistyczna. Polecam.

Za egzemplarz książki dziękuję pani Ewelinie z wydawnictwa

49 Komentarze

  1. A mi się jakoś słynna Bridget ,,przejadła”. Na początku byłam nią zachwycona, lecz teraz już mnie tak nie śmieszy, jak kiedyś.

  2. Nawet nie wiesz jak bardzo Ci zazdroszczę, że już przeczytałaś najnowszą książkę o Bridget. ;) Ja uwielbiam tą kobietę, po prostu muszę mieć tą powieść! ;)

  3. Poluję na to od dłuższego czasu, ale trafić nie mogę ;/ Słyszałam wiele negatywnych opinii na temat tej książki… jestem ciekawa, jak na jej temat wykreuje się moje zdanie.

  4. Koniecznie muszę tę książkę dorwać! ;) Jako zadeklarowana fanka Bridget nie wyobrażam sobie nie poznać jej dalszych losów :D Ekranizacja poprzednich części to przecież mój sposób na doła :P

    • Gwiazdko, muszę przyznać, że mam obawy czy nie zepsują tej ekranizacji. Jak się na coś długo czeka to potem okazuje się, że rewelacji nie było :)

  5. A ja się wyróżnię i powiem tak: książka kompletnie do mnie nie przemawia. Pierwsza część mnie zniechęciła. Film widziałam i dało się go obejrzeć :)

  6. Właśnie chciałam przeczytać ostatnio jakąś taką prostą książkę. Może akurat na tę pozycję się skuszę, bo raczej fabuła skomplikowana nie jest i wysilać umysłowo też się nie trzeba w czasie czytania ;)
    Pozdrawiam :)

  7. Odkurzyłam swoje poprzednie egzemplarze Bridget i choć nigdy się nie utożsamiałam z tą bohaterką, to zawsze mnie bawiła. Widzę, że i tym razem można liczyć na dobry relaks.

  8. Dwie poprzednie części przeczytałam z przyjemnością więc po tę też chętnie sięgnę. Ostatnio skończyłam właśnie czytać harrego pottera, chciałam sobie przypomnieć;)

  9. Naprawdę jest aż tyle części o Bridget? I ja nie miałam o tym pojęcia!
    Ucieszyło mnie to niesamowicie, bo pamiętam ją jako fajną babkę i tak się uśmiałam czytając pierwszą część, że do dziś dobrze wspominam czas spędzony przy tej książce :)

  10. Po książkę z chęcią bym sięgnęła :-) Na pewno jest bardzo pozytywna :-) A słów, że coś „nie wypada” dosłownie nienawidzę!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.